Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jesień. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2014

"Od wiosny do wiosny" H. Zdzitowiecka


 Na niebie jaśnieje słońce,
dni płyną, płyną miesiące...
Z lodu uwalnia się rzeka
i ze snu budzą się drzewa,
ptaki wracają z daleka,
będą wić gniazda i śpiewać.
Sady zabielą się kwieciem...
To wiosna! Wiosna na świecie!

Na niebie jaśnieje słońce,
dni płyną, płyną miesiące...
Dni coraz dłuższe, gorętsze
pod lipą ciche pszczół brzęki,
woń siana płynie powietrzem,
z pól żniwne słychać piosenki,
zakwitły malwy przed chatą...
Lato na świecie! Już lato!

Na niebie jaśnieje słońce,
dni płyną, płyną miesiące...
W sadzie już jabłko dojrzewa
niebem sznur ptaków mknie długi.
Liście się złocą na drzewach
idą jesienne szarugi
wiatr nagle drzewa gnie w lesie...
Jesień na świecie! Już jesień!

Na niebie jaśnieje słońce,
dni płyną, płyną miesiące...
Długie i ciemne są noce
śniegową włożył świerk czapę
śnieg w słońcu tęczą migoce
i sople lśnią pod okapem,
rzekę pod lodem mróz trzyma...
Zima na świecie! Już zima!

Na niebie jaśnieje słońce,
dni płyną, płyną miesiące...
Ze snu się budzi leszczyna
i nową wiosnę zaczyna! 


poniedziałek, 17 lutego 2014

"Jesienią" M. Konopnicka

Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,
Złociste gruszeczki
Świecą się jak gwiazdy
Pomiędzy listeczki.

Pójdę ja się, pójdę
Pokłonić jabłoni,
Może mi jabłuszko
W czapeczkę uroni!

Pójdę ja do gruszy,
Nastawię fartuszka,
Może w niego spadnie
Jaka śliczna gruszka!

Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.


czwartek, 13 lutego 2014

"Grusza" D. Gellner

Stoi w polu dzika grusza.
Nigdy z miejsca się nie rusza.
Stoi, jakby w ziemię wrosła.
Ciągle sprawdza, czy urosła.

Na spacery też nie chodzi,
mówi, że jej spacer szkodzi,
a jak się jej znudzi stanie,
to usiądzie gdzieś na sianie!

środa, 12 lutego 2014

"Z czego składa się rok?" S. Romaniuk

Może ktoś mi z was pomoże
na pytanie odpowiedzieć?
Wszyscy wiedzą? Ten kto nie wie,
musi wiersz uważnie śledzić.

Rok, jak król przyrodą włada,
cztery pory roku ma,
z których każda, niby wróżka,
gdy nadejdzie, zmienia świat.

Ze snu budzi trawy, kwiaty,
młode listki kąpie w deszczu,
rozśpiewała wszystkie ptaki
w lesie, w parku, na przedmieściu;

słońcu każe coraz częściej,
żeby śmiało się radośnie...
Każdy z was na pewno pozna,
że tak właśnie czyni - wiosna.

Złocą się pszenicy łany,
srebrzą w słońcu kłosy żyta,
w sadzie wiśnie się czerwienią,
a w ogrodzie mak zakwita.

Wyjeżdżamy na kolonie,
na wczasy z mamą i tatą,
bo wakacje nam przyniosła
najweselsza pora - lato.

W sadzie jabłka się rumienią,
na chodniku - rdzawe liście,
w lesie wrzosy już zakwitły
i tak cicho, uroczyście.

W polu wschodzi ozimina,
wiatr już babie lato niesie,
odleciały wszystkie ptaki,
nadchodzi deszczowa - jesień.

Ta gdy przyjdzie - sanki, łyżwy,
futra oraz palta w modzie,
nie zapomnij też rękawic -
siwy mróz razem z nią chodzi:

wichrem dmucha, śniegiem miecie,
rzeki twardym lodem ścina!
Jaka to jest pora, wiecie?
Oczywiście! to jest - zima.

Pory roku - dobre wróżki:
wiosna, lato, jesień, zima -
mają też dwunastu braci,
którzy chodzą w krąg za nimi.

Chociaż od sióstr swych młodsi,
są jak wielcy czarodzieje -
każdy z nich, w innym miesiącu,
zaczarować umie Ziemię.

Styczeń - który krąg odmyka,
nowy rok ze starym styka.

Luty - idzie w lód okuty,
każe nosić ciepłe buty.

Marzec - wielki to figlarzec,
często dla nas wiosnę marzy -
później co innego zdarz.

Kwiecień - baziami się kwieci,
chociaż czasem mróz go szpeci.

Maj - ma słowików pełen gaj,
które razem z żabim chórem
wieczorami koncertują.

Czerwiec - temu się kłania,
kto się pracy nie wzbrania.

Lipiec - świeży chleb chce wypiec,
gdy nie może - dla osłody -
przyniesie choć garniec miodu.

Sierpień - wita sierp i kosę,
ale żegna nogi bose.

Wrzesień - jesień już przynosi,
w babie lato stroi włosy.

Październik - idzie po kraju
i wygania ptaki z gaju.

Listopad - liść opadł
i pusto na polu,
lecz pełno w stodole.

Grudzień - ziemię grudzi i izdebki studzi,
w nim nowego roku wypatrują ludzie.

Czarodziejscy bracia wróżek,
namyślili się i zgodnie,
każdy miesiąc dla wygody
podzielili na tygodnie.

Teraz sprawniej idzie praca
- mija czas, jak z bicza strzelił -
bo z tygodni każdy jeszcze
na dni siedem się podzielił:

Poniedziałek - się weseli,
że już nastał po niedzieli.

Wtorek - jest do pracy skory,
roboty ma pełen worek.

Środa - taka jest zajęta,
że o wtorku nie pamięta.

Czwartek - choć ma nos zadarty
smuci się - jest zawsze czwarty.

Piątek - wciąż się chowa w kątek,
bo chce, żeby był już świątek.

Sobota - najbardziej z rodzeństwa robotna -
nadrabia to wszystko,
co innym nie wyszło.

Niedziela - tydzień rozwesela,
gości sprasza - w tan zaprasza.

Nad wszystkimi rok - król mądry
czuwa by się nie mylili...
A my, żeby lat nie zgubić,
uczymy się iść razem z nimi.

Nikt z nas teraz nie zapomni,
że dni siedem jest w tygodniu.

Gdy tygodnie się połączą
wnet powstaną z nich miesiące.

Ci - dwunastu braci - kroczą
obok sióstr - czterech pór roku.

A cała ta kawalkada
w rok nam pięknie się układa.

Mamie więc się chwalić można -
każdy z nas rok dobrze poznał.


sobota, 25 stycznia 2014

Pory roku - jesień



Co to za pani w złocie, czerwieni,
sady maluje, lasy przemieni?
A gdy odejdzie gdzieś w obce kraje,
 śnieżna zawieja po niej nastaje!
(jesień)

Co to za miesiąc, który niesie:
grzyby i wrzosy liliowe w lesie,
w sadach soczyste jabłka czerwone,
a także pierwszy szkolny dzwonek?
(wrzesień)

On dziesiąty jest w kolejce,
 gdzie stoi dwanaście miesięcy.
(październik)

To miesiąc smutny taki,
 bo odleciały już ptaki.
I liść ostatni już opadł.
Ten miesiąc zwie się…
(listopad)

Gdy się te niteczki snują po ścierniskach,
to znak nieomylny, że jesień jest bliska.
(babie lato)

Płynie po niebie, znasz ją i wiesz,
że gdy jest ciemna, może być deszcz.
(chmura)

Co to za rycerz w słomianej zbroi,
różę otula, w ogrodzie stoi.
(chochoł)

Na jakim drzewie jesienią
 koraliki się czerwienią?
(jarzębina)

W lesie go spotkasz i dziwisz się srodze:
bo on ma kapelusz, ale gdzie? Na nodze!
(grzyb)

Jakie obuwie, do tego służy,
 żeby nóg nie moczyć nawet w kałuży.
(kalosze)

Choć kolczaste jak jeże, każdy do rąk je bierze.
Odziera z odzienia
i w koniki zamienia.
(kasztany)

Spadają z drzewa żółte, czerwone.
Wiatr je niesie w tę i tamtą stronę.
(liście)

Chociaż nie jest babcią,
mówią na nią,, siwa”.
Na ,,m” się zaczyna, zwykle rano bywa.
(mgła)

Gdy świeci słońce, stawiasz go w kącie.
 Kiedy deszcz rosi, nad głową go nosisz.
(parasol)

Dom pszczół i Ewa, to będzie…
(ulewa)

Bez skrzydeł-a jednak lecę,
nie mam rąk, a jabłka zrywam.
Nie mam ust-a zgaszę świecę,
powiedz, jak ja się nazywam?
(wiatr)

Co jesienią z dębu spada?
Co ze smakiem dzik zajada?
(żołędzie)